Strach towarzyszy każdej żywej istocie od urodzenia do śmierci. Jest niezbędną emocją, która ostrzega nas o realnie zagrażającym niebezpieczeństwie. Dzięki strachowi nasz organizm w ułamku sekundy produkuje hormony – adrenalinę i noradrenalinę – które umożliwiają reakcję „walcz lub uciekaj” i dzięki temu mamy siłę, aby zwalczyć zagrożenie lub z niego uciec.

Czasem jednak nasz organizm zaczyna nadmiernie reagować na bodźce ze strony środowiska i zamiast strachu pojawia się lęk.

Lęk to reakcja ostrzegająca nie przed rzeczywistym, a wymyślonym przez nas zagrożeniem. To my oceniamy sytuacje, jako niebezpieczne, choć w rzeczywistości takimi nie są. Bać się można w zasadzie wszystkiego – ludzi, przestrzeni, zwierząt, sytuacji, a nawet samego…lęku. Lękowi towarzyszą nieprzyjemne objawy fizyczne i psychiczne – drżenie, duszności, kołatania serca, bóle różnych części ciała (mięśni, żołądka, stawów itp.), „mroczki” przed oczami, trudności w skupieniu uwagi, rozkojarzenie, osłabienie pamięci i in.

 

Przedłużający się lęk powoduje duży dyskomfort i cierpienie osoby, która go doświadcza. O ile strachu dość łatwo się pozbyć, bo ucieczka lub zwalczenie niebezpieczeństwa powoduje naturalne opadnięcie strachu, o tyle lęk może nam towarzyszyć przez wiele godzin i dni przez wiele lat, ponieważ tym, co go podtrzymuje jest nasze myślenie – sposób, w jaki oceniamy otaczającą nas rzeczywistość. Im bardziej postrzegamy otaczający nas świat jako zagrażający, tym nasz lęk jest większy.

Kto z nas nie zna osoby zamartwiającej się o najmniejszy drobiazg i przewidującej najczarniejsze scenariusze w błahych sprawach? Mąż się spóźnia z pracy – na pewno miał wypadek. Idę na rozmowę kwalifikacyjną – na pewno się zbłaźnię. Mam wystąpić publicznie – na pewno się przewrócę, wyśmieją mnie. Boli mnie w boku, to na pewno rak. I tak dalej i dalej.

Osoby doświadczające lęku często szukają pomocy u psychiatrów i psychologów. Jedną z metod leczenia jest farmakoterapia, czyli włączenie leków przeciwlękowych. Leki te powodują obniżenie poczucia lęku i w krótkim czasie poprawiają samopoczucie pacjenta. Jednak nie powinien być to koniec drogi, a dopiero początek – warto farmakoterapię wesprzeć psychoterapią, która pomoże pacjentowi zmienić swój negatywny sposób myślenia i oceny rzeczywistości, aby nie powodować lęku. W innym przypadku leki działają doraźnie – pacjent nie odczuwa lęku lub odczuwa go znacząco słabiej, ale jego stary sposób myślenia nadal go „produkuje”. Jeśli zatem tylko dawka leków zostanie zmniejszona – objawy powrócą. Podjęcie trudu psychoterapii pozwala na nauczenie się nowych technik i strategii samodzielnego radzenia sobie z lękiem oraz nauczenia się nowego (bardziej racjonalnego) sposobu oceniania świata.

We współczesnej psychologii każdy może znaleźć ten kierunek psychoterapeutyczny, który mu najbardziej odpowiada – od klasycznej psychoanalizy i terapii psychodynamicznej przez poznawczo-behawioralną po gestalt czy nurty humanistyczne. Podejmując się terapii warto poczytać o danym nurcie, jak wygląda w nim praca, czego się można spodziewać, do jakiego typu problemów jest on polecany.

W przypadku nerwic lękowych za najskuteczniejszą uważa się terapię poznawczo-behawioralną, która proponuje wiele technik, strategii i metod radzenia sobie ze swoim negatywnym myśleniem oraz uczy wielu sposobów racjonalizowania lęków. Skuteczność terapii P-B szacuje się na poziomie porównywalnym z lekami, ale za to bez skutków ubocznych farmakoterapii. Dodatkowym atutem TPB jest to, że dzięki silnemu walorowi edukacyjnemu, procent nawrotów problemów jest o wiele niższy, niż w przypadku samej farmakoterapii, która w tej sytuacji tylko tłumi objawy, a nie usuwa przyczyny.